środa, 1 lipca 2015

Desire for love #2

Po całej sprawie z butelką Baekhyun zasłabł i nie mógł nic z siebie wykrztusić. Chanyeol złapał go za talię,, położył na łóżku obok i pobiegł po szklankę wody. Nagle rozbrzmiał przeraźliwy krzyk.

Punkt widzenia Chanyeola

- Sehuuun! - Baekhyun się ocknął - Zabiję cię ty draniu!
Nagle poczułem jak ktoś mnie ciągnie za tył koszuli.
- Sehun... nie chowaj się za mną. - odrzekłem
- Ale on do ciebie nie podejdzie, przez co będę bezpieczny.
- Twoje oczekiwania się nie sprawdzają.
- C-co!? Jak to!?
- Właśnie tu idzie.
Baekhyun podszedł i złapał mnie za kołnierz.
- Czemu to zrobiłeś? Co cię do tego skłoniło? Dlaczego go posłuchałeś? I jeszcze z języczkiem!?
- Oh... miałem nadzieję, że ci się podobało... No cóż do trzech razy sztuka. No daj buziaka.
Widziałem tylko jak szybko zamknął oczy i zwinął się w kulkę.
- Nie! Nie zgadzam się! Nie chcę! - zaczął krzyczeć Baekhyun.
Trzymałem go na tyle mocno, żeby mi nie uciekł i powoli się do niego przybliżyłem.
Po chwili było słychać tylko ciche szlochanie.
- Baekhyunni ty płaczesz!? Przepraszam! Ja tylko żartowałem. Nie chciałem żebyś płakał. Ja... ja...
- Ale przecież przedtem w pokoju... powiedziałeś, że... że nie chcesz żebym cię lubił jako przyjaciela tylko jako chłopaka i, że się nigdy nie poddasz.
Wszyscy na około zamarli w bezruchu. Czułem tylko jak robię się cały czerwony ze wstydu.
- T-to nie tak! -próbowałem się wykręcić.
- A jak? - wtrącił się Suho - Nie widzisz, że ranisz Baekhyuna!? Czy ty na prawdę nie wiesz co on teraz czuje!?
- Suho nie... Proszę... - wydusił z siebie Baekhyun.
- Czy on na prawdę tylko mi może zaufać? - kontynuował Suho - Czy tylko na mnie może polegać?  Ja... ja go k-kocham... - wyszeptał_ i nie pozwolę, żeby ktokolwiek go skrzywdził.
Lider złapał Baekhyuna pod ramię i razem wyszli z sali, pozostawiając wszystkich w szoku. Wszystkich oprócz mnie płonącego z gniewu i zazdrości. Myślałem, że zaraz eksploduje więc poszedłem do piwnicznej siłowni.

30 minut później...


I znowu nagły wrzask. Tym razem był to Kai.  Hałas dobiegał z pokoju Baekhyuna, więc od razu zerwałem się na równe nogi i pobiegłem na miejsce zdarzenia. Gdy wbiegłem do pokoju, na podłodze leżał nieprzytomny Baek. Od razu rzuciłem się, by sprawdzić czy żyje. Moje przerażenie pogłębił fakt, że nie oddycha. Wrzasnąłem do Kai'a żeby dzwonił po karetkę i zacząłem udzielać Baek'owi pierwszej pomocy. Chciałem by znowu oddychał, by żył, bym mógł go kochać. Słychać było już karetkę, aż gdy po raz kolejny zbliżyłem się do jego ust, otworzył oczy. Byłem uradowany. Chciałem się szybko odsunąć by mógł usiąść, lecz on złapał mnie za kark. W typowej dramie, bądź moich marzeniach pocałowałby mnie. On jednak delikatnie objął mnie i wyszeptał proste acz najpiękniejsze w świecie "Kocham Cię". Nieważne jak bardzo byłem szczęśliwy, doznałem wielkiego szoku. Wszystkie moje mięśnie zastygły, aż do momentu gdy ratownicy poprosili mnie, abym położył Baekhyuna na łóżko w karetce.
- Czy ktoś ma z panem jechać panie Byun?-zapytał jeden z lekarzy.
Baekhyun spojrzał na mnie i powiedział:
- Nie chcę sprawiać nikomu kłopotów.
- Ja pojadę - odrzekłem wsiadając do karetki.
- Ale Yeol... - wymruczał wpółprzytomny chłopak.
- Cicho Baek. Musisz odpoczywać, a ja nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś ci się stało.
- Dziękuję - wyszeptał, złapał mnie za rękę i zasnął.
Gdy już dojechaliśmy do szpitala usiadłem na krześle obok łóżka Baeka. Jego spokojna twarz mnie uspokajała. Nie mogłem przestać trzymać go za dłoń. Wpatrywałem się w niego godzinami aż w końcu się przebudził.
- Chanyeol, idź spać.
- Nie Baek. Nie mogę cię teraz zostawić.
Pogłaskał mnie po głowie i powiedział:
- Jak chcesz to możesz spać tu.
Położyłem głowę na jego łóżku. Miał rację, byłem padnięty. Gdy tylko otulił ręką moją głowę, zasnąłem.
- Yeol... Yeol... wstawaj... Chanyeol! - usłyszałem znajomy głos, który mnie budził. Była to pielęgniarka. Czemu znajomy głos? Dobre pytanie. Otóż była to córka siostry koleżanki mojej mamy, z którą w dzieciństwie często się bawiłem.
- Taeyon?
- Tak, to ja - odpowiedziała - Twój przyjaciel dostał już wypis i za pół godziny możecie jechać.
- Naprawdę? Dzięki Taeyon. A właśnie zmieniłem numer. Chcesz?
- Ah. Tak jasne.

Punkt widzenia Baekhyuna

Stałem w przejściu i przyglądałem się Chanyeolowi i tej dziewczynie. Byłem zazdrosny... bardzo zazdrosny.
Patrzyłem na pielęgniarkę z obrzydzeniem. Jak ona mogła tak perfidnie podrywać mojego przyjaciela? I nagle wszystko uderzyło w moją głowę: Przyjaciela? Gdyby to był na przykład Kai albo Sehun, nawet bym pewnie nie zauważył. Więc dlaczego teraz? I właśnie w tym momencie przypomniało mi się co wczoraj powiedziałem: "Kocham Cię". 
-Nie, nie nie! -wywrzeszczałem -To nie może być prawda przecież ja go... nie... kocham... 
Nagle usłyszałem moje imię:
-Baekhyun...? Czyli o co wczoraj powiedziałeś... To wszystko nie miało znaczenia!?
-Chanyeol... ja nie... ja nie wiem.. - wyszeptałem ostatnie słowa a z moich oczu spłynęło parę łez. Sam nie wiedziałem czemu. Miałem w głowie zbyt wielki mętlik. Łzy przestały mi cieknąć z oczu gdy poczułem ciepło na moich wargach. Nie miałem wątpliwości, że to był Chanyeol. Nie miałem siły się opierać i oddałem pocałunek.
-A teraz już wiesz? - zabrzmiał głos wyższego. - Czy mam choć najmniejszą szansę?
-J-ja myślę, że... tak. - nieśmiało wypowiedziałem ostatnie słowo i bez namysłu wtuliłem się w ubrania Chanyeola - Przepraszam, ale nie mam siły sam iść. Pomożesz mi?
- Oczywiście Baek. Pomogę ci.
Jak można było się spodziewać był to pretekst do spokojnego namysłu i przebywania z nim w jednym momencie. Doszedłem jednak do wniosku, że czas zdecyduje za mnie.

Punkt widzenia Chanyeola

Nie mogłem się powstrzymać. Po prostu musiałem go pocałować. Był taki smutny i słodki. Potrafiłem zrobić tylko to. A potem wrócić z nim do hotelu.

                                                                                                                                                                  CDN.

Desire for love #1

Punkt widzenia Baekhyuna:
Tego dnia były moje urodziny. W związku z tym, całym zespołem wyjechaliśmy w góry. Dziesięć minut przed odjazdem autokaru zajęliśmy miejsca. Ja jako pierwszy miałem wybierać więc usiadłem tam gdzie najwygodniej czyli z tyłu. Chanyeol od razu się do mnie przepchał i usiadł tuż obok. Miałem dziwne wrażenie, że strasznie go ostatnio do mnie ciągneło, ale nic na to nie mogłem poradzić. Już miałem wkładać do uszu słuchawki, aż nagle poczułem ciężar na moim lewym ramieniu.
- Czego chcesz Chanyeol? - zapytałem znużonym głosem.
- Baekhyuuun! Co tam słuchasz? - odrzekł melodyjnie wypowiadając moje imię.
- Jeszcze nawet nic nie włączyłem.
- Oooh... Ale będe mógł posłuchać z tobą, co nie?
- Masz swoją komórkę i swoje słuchawki. Po co chcesz słuchać tego ze mną?
- No proszęęę! Tak bardzo proszęęę...
W tym momencie jego oczy przeszyły mnie na wylot i mimo woli nie potrafiłem odmówić. Oddałem jedną ze słuchawek i włączyłem muzykę. Po krótkiej chwili, z Chanyeolem u boku zasnąłem...
- Zakochani! Pobudka! - obudził mnie głos Sehuna - Mam wasze zdjęcie!
Otworzyłem oczy i zorientowałem się w jakiej pozycji leżałem. Byłem całkowicie wtulony w Chanyeola i z głową na jego prawym ramieniu. Zaś w jego przypadku było tak, że głowę miał na mojej głowie a jego prawa ręka... no cóż, nikt nie wie jak, ale jego ręka znalazła się pod moim podkoszulkiem. Jednym sprawnym ruchem odrzuciłem wyższego chłopaka tak, że aż upadł.
- O mój boże! Przepraszam Chanyeol! Nic ci się nie stało? - wykrzyczałem z troską w głosie.
- Mi nic ale Sehunowi zaraz coś się stanie, jak nie - urwał mu Sehun.
- Nie ma mowy! Nie usunę tego! - Wrzasnął na cały autokar.
- Cicho bądź! Nawet nie pozwoliłeś mi dokończyć. Chciałem powiedzieć, że zaraz coś mu będzie, jak mi nie prześle tego zdjęcia.
Po chwili już wszyscy wokół mieli to zdjęcie, a ja siedziałem skulony i cały czerwony, aż do końca drogi.
Gdy dojechaliśmy do ośrodka, od razu zauważyłem jezioro i cudowny wodospad. 
- Tu jest cudownie! - wykrzyczał Sehun, a następnie pobiegł zająć najlepsze miejsce na nocleg. Oczywiście bardzo się zdziwił jak dowiedział się, że mamy już przydzielone miejsca. Postanowiliśmy się rozpakować. Kai miał pokój z D.O, Suho z Sehynem a ja z Chanyeolem. Położyłem torbę na łóżku i wyciągnąłem z niej kosmetyczkę.
- Po co ci kosmetyczka w takim miejscu? - odezwał się Chanyeol - Będziesz się malował dla mnie?
- Że niby co? Myślisz, że nie ma tu żadnych dziewczyn?
- Ałć! To zabolało...
- Niby co znowu? Nie jesteś moją dziewczyną.
Nagle objął mnie od tyłu i rzekł:
- Baekhyunnie... No weź przyznaj, że mnie lubisz... Proszęę
Odepchnąłem go i odpowiedziałem:
- Jesteś moim przyjacielem. Jak mógłbym cię nie lubić? 
Niestety on znowu się do mnie przykleił, ale tym razem tak mocno, że nie miałem siły go odepchnąć.
- Ah... Baek... Nie chodzi mi o lubienie jak przyjaciela, tylko jako chłopaka.
Nie rozumiałem co do mnie mówił. Przecież to nienormalne! Jako chłopaka!? Chyba go pojebeło! Nie mogłem się ruszyć i otworzyłem jedynie szeroko oczy. On dał mi małego całusa w usta i odszedł mówiąc:
- Teraz ci odpuszczę, ale nie myśl, że się poddaję.

*Pół godziny później*

Wszyscy siedzieliśmy już przy stole i czekaliśmy na obiad, gdy nagle do jadalni wbiegł nasz zziajany menadżer ze słowami:
- Co wy tu jeszcze robicie? Raz, dwa zawiązywać oczy Baekhyuna i idziemy!
Bardzo się zdziwiłem ale nie stawiałem oporu. Po krótkiej chwili byliśmy na miejscu. Kai zdjął mi opaskę z oczu i chórem wszyscy zaczęli śpiewać;
Saengil chukha hamnida!
Seng el chukhahamnida
Sengil chukhahamnida!
Saranghanun Baekhyun!
Sengil chukhahamnida!
(Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam…)
To było tak bardzo wzruszające, że jeszcze chwila i bym się poryczał. Na szczęście nadszedł czas życzeń. Wszyscy życzyli mi zdrowia, szczęścia, radości i innych takich pierdół. Jedynie Chanyeol na koniec dodał:
-… ładnej dziewczyny, ALBO CHŁOPAKA!
I znowu to uczucie. Dziwne mrowienie w brzuchu, jakby motyle mi tam latały i nogi z waty. We wszystkich mangach piszą, że to miłość, ale to nie mogło być to. Przecież oboje jesteśmy facetami! Nie wyobrażam sobie tego. Pewnie po prostu coś dodali do jedzenia, co tak na mnie zadziałało. Nagle odezwał się Suho:
- Zagrajmy w butelkę! Dawać chłopaki! Będzie super!
Zgodziliśmy się na tą propozycję. Pierwszy kręcił Sehun:
- Chanyeol! Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Hm… co by tu wymyśleć? - spojrzał na komórkę i wrzasnął - Wiem! Masz pocałować Baekhyuna!
- C-co!? - krzyknąłem zdziwiony.
- Chanyeol! Chanyeol! Chanyeol!...- wołali wszyscy hurem.
Nim się ocknąłem, nasze usta były złączone w namiętnym pocałunku. - Ale z języczkiem - dodał Sehun.
Oczy Chanyeola jakby się zaśmiały i po chwili jego język znajdował się w moich ustach. Sehuuun... Zabiję Cię!

                                                                                                                                                                                           CDN.