Punkt widzenia Baekhyuna:
Tego dnia były moje urodziny. W związku z tym, całym zespołem wyjechaliśmy w góry. Dziesięć minut przed odjazdem autokaru zajęliśmy miejsca. Ja jako pierwszy miałem wybierać więc usiadłem tam gdzie najwygodniej czyli z tyłu. Chanyeol od razu się do mnie przepchał i usiadł tuż obok. Miałem dziwne wrażenie, że strasznie go ostatnio do mnie ciągneło, ale nic na to nie mogłem poradzić. Już miałem wkładać do uszu słuchawki, aż nagle poczułem ciężar na moim lewym ramieniu.
- Czego chcesz Chanyeol? - zapytałem znużonym głosem.
- Baekhyuuun! Co tam słuchasz? - odrzekł melodyjnie wypowiadając moje imię.
- Jeszcze nawet nic nie włączyłem.
- Oooh... Ale będe mógł posłuchać z tobą, co nie?
- Masz swoją komórkę i swoje słuchawki. Po co chcesz słuchać tego ze mną?
- No proszęęę! Tak bardzo proszęęę...
W tym momencie jego oczy przeszyły mnie na wylot i mimo woli nie potrafiłem odmówić. Oddałem jedną ze słuchawek i włączyłem muzykę. Po krótkiej chwili, z Chanyeolem u boku zasnąłem...
- Zakochani! Pobudka! - obudził mnie głos Sehuna - Mam wasze zdjęcie!
Otworzyłem oczy i zorientowałem się w jakiej pozycji leżałem. Byłem całkowicie wtulony w Chanyeola i z głową na jego prawym ramieniu. Zaś w jego przypadku było tak, że głowę miał na mojej głowie a jego prawa ręka... no cóż, nikt nie wie jak, ale jego ręka znalazła się pod moim podkoszulkiem. Jednym sprawnym ruchem odrzuciłem wyższego chłopaka tak, że aż upadł.
- O mój boże! Przepraszam Chanyeol! Nic ci się nie stało? - wykrzyczałem z troską w głosie.
- Mi nic ale Sehunowi zaraz coś się stanie, jak nie - urwał mu Sehun.
- Nie ma mowy! Nie usunę tego! - Wrzasnął na cały autokar.
- Cicho bądź! Nawet nie pozwoliłeś mi dokończyć. Chciałem powiedzieć, że zaraz coś mu będzie, jak mi nie prześle tego zdjęcia.
Po chwili już wszyscy wokół mieli to zdjęcie, a ja siedziałem skulony i cały czerwony, aż do końca drogi.
Gdy dojechaliśmy do ośrodka, od razu zauważyłem jezioro i cudowny wodospad.
- Tu jest cudownie! - wykrzyczał Sehun, a następnie pobiegł zająć najlepsze miejsce na nocleg. Oczywiście bardzo się zdziwił jak dowiedział się, że mamy już przydzielone miejsca. Postanowiliśmy się rozpakować. Kai miał pokój z D.O, Suho z Sehynem a ja z Chanyeolem. Położyłem torbę na łóżku i wyciągnąłem z niej kosmetyczkę.
- Po co ci kosmetyczka w takim miejscu? - odezwał się Chanyeol - Będziesz się malował dla mnie?
- Że niby co? Myślisz, że nie ma tu żadnych dziewczyn?
- Ałć! To zabolało...
- Niby co znowu? Nie jesteś moją dziewczyną.
Nagle objął mnie od tyłu i rzekł:
- Baekhyunnie... No weź przyznaj, że mnie lubisz... Proszęę
Odepchnąłem go i odpowiedziałem:
- Jesteś moim przyjacielem. Jak mógłbym cię nie lubić?
Niestety on znowu się do mnie przykleił, ale tym razem tak mocno, że nie miałem siły go odepchnąć.
- Ah... Baek... Nie chodzi mi o lubienie jak przyjaciela, tylko jako chłopaka.
Nie rozumiałem co do mnie mówił. Przecież to nienormalne! Jako chłopaka!? Chyba go pojebeło! Nie mogłem się ruszyć i otworzyłem jedynie szeroko oczy. On dał mi małego całusa w usta i odszedł mówiąc:
- Teraz ci odpuszczę, ale nie myśl, że się poddaję.
*Pół godziny później*
Wszyscy siedzieliśmy już przy stole i czekaliśmy na obiad, gdy nagle do jadalni wbiegł nasz zziajany menadżer ze słowami:
- Co wy tu jeszcze robicie? Raz, dwa zawiązywać oczy Baekhyuna i idziemy!
Bardzo się zdziwiłem ale nie stawiałem oporu. Po krótkiej chwili byliśmy na miejscu. Kai zdjął mi opaskę z oczu i chórem wszyscy zaczęli śpiewać;
- Saengil chukha hamnida!
Seng el chukhahamnida
Sengil chukhahamnida!
Saranghanun Baekhyun!
Sengil chukhahamnida!
(Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam…)
To było tak bardzo wzruszające, że jeszcze chwila i bym się poryczał. Na szczęście nadszedł czas życzeń. Wszyscy życzyli mi zdrowia, szczęścia, radości i innych takich pierdół. Jedynie Chanyeol na koniec dodał:
-… ładnej dziewczyny, ALBO CHŁOPAKA!
I znowu to uczucie. Dziwne mrowienie w brzuchu, jakby motyle mi tam latały i nogi z waty. We wszystkich mangach piszą, że to miłość, ale to nie mogło być to. Przecież oboje jesteśmy facetami! Nie wyobrażam sobie tego. Pewnie po prostu coś dodali do jedzenia, co tak na mnie zadziałało. Nagle odezwał się Suho:
- Zagrajmy w butelkę! Dawać chłopaki! Będzie super!
Zgodziliśmy się na tą propozycję. Pierwszy kręcił Sehun:
- Chanyeol! Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Hm… co by tu wymyśleć? - spojrzał na komórkę i wrzasnął - Wiem! Masz pocałować Baekhyuna!
- C-co!? - krzyknąłem zdziwiony.
- Chanyeol! Chanyeol! Chanyeol!...- wołali wszyscy hurem.
Nim się ocknąłem, nasze usta były złączone w namiętnym pocałunku. - Ale z języczkiem - dodał Sehun.
Oczy Chanyeola jakby się zaśmiały i po chwili jego język znajdował się w moich ustach. Sehuuun... Zabiję Cię!
CDN.
- Chanyeol! Chanyeol! Chanyeol!...- wołali wszyscy hurem.
Nim się ocknąłem, nasze usta były złączone w namiętnym pocałunku. - Ale z języczkiem - dodał Sehun.
Oczy Chanyeola jakby się zaśmiały i po chwili jego język znajdował się w moich ustach. Sehuuun... Zabiję Cię!
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz